Anna Chodakowska

chodakowska_224 phot. © Andrzej Georgiew www.narodowy.pl

Absolwentka warszawskiej PWST (1973). Aktorka Teatru Studio (1983-2003); w Teatrze Narodowym w latach 1973-1983 i od roku 1997. Zagrała w przedstawieniach m.in. Jerzego Grzegorzewskiego (Greta w Pułapce Różewicza, 1984; role w Tak zwanej ludzkości w obłędzie wg Witkiewicza, 1987; Desdemona w Czterech komediach równoległych, 1994), Macieja Wojtyszki (Wróżka w Sekrecie wróżki Wojtyszki, 1980), Romualda Szejda (Stella w Przy drzwiach zamkniętych Sartre'a, 1981; Annie w Harcerkach Jean-Marie Chevret, 2004), Tadeusza Łomnickiego (Wróżka w Affabulazione Pasoliniego, 1984), Antoniego Libery (Asystentka reżysera w Katastrofie Becketta, 1986), Krzysztofem Bukowskim i Leszkiem Mądzikiem (główna rola w Kasandrze wg Christy Wolf, 1991). Razem z Mądzikiem wyreżyserowała Antygonę w Teatrze im. Osterwy w Lublinie (1995). Zagrała w filmach m.in. Gerarda Zalewskiego Dorota i Justyna i Barbary Sass Krzyk i Dziewczęta z Nowolipek. Wystąpiła w wielu spektaklach Teatru TV (m.in. w Kartotece Różewicza, reż. Krzysztof Kieślowski) i Teatru Polskiego Radia.

anna_chodakowska_128Msza wędrującego wg Stachury (1984).

Opowieść o Annie Chodakowskiej z www.ursynoteki.pl

 o Antygonie

„(…) w tej roli była krucha i silna, załamana i odważna, a przede wszystkim była wierna. Wierność zmarłym jest zawsze tragiczna i szlachetna” - pisał Józef Szczawiński (”Słowo Powszechne” 1973, nr 18).

Niedługo poźniej dołączyła do zespołu Teatru Narodowego. Należała do grupy młodych aktorów, „teatralnych odkryć” Hanuszkiewicza. Reżyser powierzał jej główne role w swoich głośnych przedstawieniach.

„Aktorstwo Chodakowskiej jest czymś organicznym. Ona gra zapominając o wszelkich konwenansach, na które zbyt często zwracają uwagę inne kobiety aktorki” - mówił Hanuszkiewicz (”Rzeczpospolita” 1995, nr 214).

Chodakowska zagrała u Hanuszkiewicza m.in. w inscenizacjach dramatów Juliusza Słowackiego: tytułową rolę w BALLADYNIE (1974) i Salomeę w ŚNIE SREBRNYM SALOMEI (1977). Zyskała uznanie interpretatorki ról kobiet romantycznych. Jako Balladyna

„(…) zagrała postać daleką od Lady Makbet, oryginalną, i potrafiła osiągnąć przejmujące akcenty tragizmu. Tragizmu i prawdy” - notował Andrzej Władysław Kral (”Teatr” 1974, nr 6).

Z kolei jej Salomea, wbrew scenicznej tradycji, nie miała nic wspólnego z kruchą dziewczynką stającą się medium.

„W niej przełamuje się żywiołowa naiwność, szczerość i dworska poza ‚panny na respekcie’. Chodakowska (…) obnaża jej niezręczność w przerzucaniu się od roli gołębicy do salonowej lalki, przejmująco wygrywa jej wrażliwość uczuciową, ale tym wyraźniej ujawnia źródło kłamstwa i wewnętrznego rozdwojenia swojej bohaterki” - pisała Elżbieta Morawiec (”Życie Literackie” 1978, nr 7).

ania.jpgW Teatrze Narodowym Chodakowska grała do 1983 roku. Można ją było zobaczyć w kolejnych przedstawieniach Hanuszkiewcza: DZIADACH III Adama Mickiewicza (1978), TRENACH wg  Jana Kochanowskiego (1979), widowiskach: … I DEKAMERON wg Giovanniego Boccacia (1980), ŚPIEWNIKU DOMOWYM Stanisława Moniuszki  (1982), LEŚMIANIE (1982). Zagrała także w przedstawieniach Szekspirowskich - Kresydę w TROILUSIE I KRESYDZIE w inscenizacji Marka Grzesińskiego (1978) i Panią Kapuleti w ROMEO i JULII w reżyserii Ryszarda Peryta (1981). W Teatrze Stara Prochownia wystąpiła w POKOJÓWKACH Jeana Geneta w reżyserii Jacka Zembrzuskiego (1980), a w Teatrze Scena Prezentacje wcieliła się w Stellę w PRZY DRZWIACH ZAMKNIĘTYCH Jean-Paula Sartre’a w reżyserii Romualda Szejda (1981). Od 1983, przez kolejnych dwadzieścia lat, aktorka była związana z warszawskim Teatrem Studio prowadzonym przez Jerzego Grzegorzewskiego. Zagrała u niego Gretę w PUŁAPCE Tadeusza Różewicza (1984), Lamentację o Mackie Majchrze w OPERZE ZA TRZY GROSZE Bertolta Brechta (1986), wystąpiła w przedstawieniu TAK ZWANA LUDZKOŚĆ W OBŁĘDZIE (1987). W tym czasie współpracowała również z Tadeuszem Łomnickim; była Wróżką w AFFABULAZIONE Piera Paolo Pasoliniego (1984) i Olgą w  KARTOTECE Różewicza (1989). Grała w  Beckettowskich spektaklach Antoniego Libery - Kobietę I w KOMEDII (1985) i asystentkę reżysera w KATASTROFIE (1986).

Aktorka twierdziła:

„Śmiać się nie umiem do dziś, tylko uśmiechać. Również na scenie śmiech staram się zastąpić innym środkiem aktorskim.” (”Scena” 1988, nr 10)

A jednak z powodzeniem wystąpiła w pastiszowym widowisku Grzegorzewskiego - USTA MILCZĄ DUSZA ŚPIEWA wg twórczości Emmericha Kalmana i Franza Lechara (1988), a także stworzyła postać Dziewczyny w komedii Woody’ego Allena DZIAŁANIA UBOCZNE w reżyserii Hanuszkiewicza. Chodakowska, która przed studiami w  PWST uczyła się wokalistyki w szkole muzycznej, brała udział m.in. w  przedstawieniu PIOSENKI LEO FERRE w reżyserii Romualda Szejda (1987, Teatr Scena Prezentacje w Warszawie), przygotowała wspólnie z Barbarą Dziekan recitale muzyczne w telewizji: KLIPSY i CICHA WODA, a  przede wszystkim grała w monodramie MSZA WĘDRUJĄCEGO w reżyserii Krzysztofa Bukowskiego, gdzie śpiewała poezje Edwarda Stachury. Ten poetycko-muzyczny wieczór przygotowany w Teatrze Stara Prochownia cieszył się dużym powodzeniem. Chodakowska wystąpiła z MSZĄ WĘDRUJĄCEGO ponad 500 razy w różnych miejscach Polski. Podsumowaniem jej wokalnych fascynacji stała się płyta PORTRETY: MSZA WĘDRUJĄCEGO I INNE (2003).

W 1991 roku Chodakowska, ze względu na swoje role w repertuarze romantycznym, nazywana aktorką „mediumiczną”, wcieliła się tym razem w postać mitycznej wieszczki. Zagrała tytułową bohaterkę KASANDRY Christy Wolf w inscenizacji Leszka Mądzika i  reżyserii Krzysztofa Bukowskiego. Mądzik zbudował symboliczną przestrzeń dla spektaklu, której głównym elementem był basen wypełniony wodą.

„Jej mętną powierzchnię - w której odbija się drugi żywioł: ogień, mącą ludzie. Ich namiętności wyrażone gwałtownymi ruchami burzą lustrzane odbicia postaci i przedmiotów, zapowiadają zło i zniszczenie. Te ciemne wody zwiastują nieszczęście i śmierć” - pisała Hanna Baltyn (”Tygodnik Literacki” 1991, nr 6).

Tę wizję plastyczną wypełniała aktorstwem Chodakowska tworząc postać

„(…) niejako na skrzyżowaniu dwóch światów: jawy sennej i wiedzy naukowej, maligny, szaleństwa i rozumu” - notowała Temida Stankiewicz-Podhorecka - „Mimo ‚rwanego’ tekstu z wielopiętyrowymi retrospekcjami (…) Chodakowska wyraziście, chwilami przejmująco i bardzo ekspresywnie ukazuje dramat Kasandry.” (”Życie Warszawy” 1991, nr 32)

stachura.gifDo bohaterek klasycznych Chodakowska powracała w latach 90. jeszcze dwukrotnie. W 1993 roku w Teatrze na Woli grała tytułową Fedrę z dramatu Jeana Racine’a w przedstawieniu reżyserowanym przez Bogdana Augustyniaka - pozbawiła ją tragicznego patosu i starała się ukazać jej zwyczajny, ludzki charakter, a  dwa lata później reżyserowała i grała główną rolę w ANTYGONIE Sofoklesa w lubelskim Teatrze im. Juliusza Osterwy kontynowała współpracę z Jerzym Grzegorzewskim. W Teatrze Studio wystąpiła jeszcze m.in. w  CZTERECH KOMEDIACH RÓWNOLEGŁYCH jako Desdemona (1994). Potem na scenie Teatru Narodowego, do którego przeniósł się Grzegorzewski była Nike Napoleonidów w NOCY LISTOPADOWEJ Stanisława Wyspiańskiego (1997), Klaudestyną w HALCE SPINOZIE (1998), Bella-Bello w NOWYM BLOOMUSALEM wg Jamesa Joyce’a (1999) oraz Radczynią w WESELU Wyspiańskiego (2000). Ponadto zagrała w przedstawieniach reżyserowanych w Studio przez Ewę Bułhak - Arsenę w  MIZANTROPIE Moliera (1995) i Królowę Małgorzatę w  IWONIE, KSIĘŻNICZCE BURGUNDA (1997). Interpretowała postać Alicji w TAŃCU ŚMIERCI Augusta Strindberga w reżyserii Hanuszkiewicza, który występował w tym spektaklu jako Edgar, mąż Alicji (1998, Teatr Narodowy).

„Anna Chodakowska bezbłędnie odpowiada na każdy gest Hanuszkiewicza” - notował Roman Pawłowski (”Gazeta Wyborcza” 1998, nr 263)

W ich interpretacjach Strindbergowscy bohaterowie zostali pozbawieni demonizmu, ich emocje i konflikt przybrały komiczny ton. Chodakowska, jak pisał Piotr Gruszczyński,

„(…) bezgranicznie teatralizuje swoją postać. Alicja wyładowuje w  małżeńskim konflikcie ze znienawidzonym mężem swoje niedoszłe aktorstwo. Mówi z  przesadną dykcją, porusza się z nadmierną egzaltacją, spełnia nasze wyobrażenie o tym jak musiała grać Sarah Bernardt.” (”Tygodnik Powszechny” 1998, nr 47)

Chodakowska do dzisiaj jest związana z Teatrem Narodowym. W 2001 roku wystąpiła tutaj jako Klio w AKROPOLIS Wyspiańskiego przygotowanym przez Ryszarda Peryta. Jedną ze swoich najlepszych ról stworzyła w ostatnim przedstawieniu Jerzego Grzegorzewskiego - DUSZYCZCE Tadeusza Różewicza (2004). Zagrała jedną z pięciu Aktorek, pięciu różnych kobiet z życia R. W tym rozpisanym na wiele głosów monologu mówiła tekst bardzo przejmująco, z szaleństwem w głosie otwierała dyskurs o sztuce. Jej późniejsze role teatralne to m.in.: Anna we WŁADZY Nicka Deara w reżyserii  Jana Englerta  (2005), Pani Pernelle w TARTUFFIE ALBO SZALBIERZU Moliera w reżyserii Jacquesa Lassalle’a (2006) i tytułowa Stara Kobieta Tadeusza Różewicza w spektaklu przygotowanym przez Stanisława Różewicza  (2007).

Chodakowska wystąpiła w blisko 30 filmach i serialach telewizyjnych. Zagrała główne role w  telewizyjnym dyptyku o konfliktach małżeńskich w reżyserii Gerarda Zalewskiego - była pewną swoich racji Dorotą w filmie pod tym samym tytułem (1978) i  podporządkowaną mężowi kobietą w obrazie JUSTYNA (1979). Wcieliła się w postać socjalistki Filipiny Płaskowickiej w historycznym BIAŁYM MAZURZE w reżyserii Wandy Jakubowskiej (1978). Wystąpiła także w roli zmysłowej kochanki w kostiumowym dramacie BESTIA Jerzego Domaradzkiego (1978) i demonicznej Berestajki w WIDZIADLE na motywach PAŁUBY Karola Irzykowskiego w reżyserii Marka Nowickiego (1983). Zagrała Doktorową w ekranizacji powieści Poli Gojawiczyńskiej DZIEWCZĘTA Z NOWOLIPEK w reżyserii Barbary Sass (1985) i Alicję Bergman w politycznym filmie Jacka Bromskiego 1968. SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU (1992). Wystąpiła też w pierwszej polskiej telenoweli W LABIRYNCIE w reżyserii Pawła Karpińskiego (1988-1990).

Odznaczenia i nagrody:

    1973 - Nagroda aktorska za rolę tytułową w ANTYGONIE Sofoklesa w reżyserii Adama Hanuszkiewicza w Teatrze Narodowym w Warszawie na 13. Kaliskich Spotkaniach Teatralnych;
    1975 - Nagroda rektora Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie;
    1976 - Srebrny Krzyż Zasługi;
    1977 - Złoty Krzyż Zasługi;
    1980 - Złoty Ekran za rolę w dyptyku filmowym JUSTYNA i DOROTA w reżyserii Gerarda Zalewskiego oraz w spektaklu telewizyjnym KARTOTEKA Tadeusza Różewicza w  reżyserii Krzysztofa Kieslowskiego                         1984 - Nagroda im. Lidii Zamkow i Leszka Herdegena za spektakl MSZA WĘDRUJĄCEGO wg Edwarda Stachury na 7. Wrocławskich Spotkaniach Teatrów Jednego Aktora; nagroda prezesa RSW „Prasa-Książka-Ruch” za interesujące formy upowszechniania poezji w klubach MPiK;
    1986 - Medal 40-lecia PRL;
    2002 - Srebrny Medal za Zasługi dla Obronności Kraju;
    2005 - Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.

 

i inna wiedza pozyskana...

Nie mogłabym żyć bez samochodu www.motofakty.pl

Aktorka Anna Chodakowska opowiada o zamiłowaniu do szybkiej jazdy i zdradza dlaczego zafascynowana jest Toyotami, a jeździ Hondą...
 

Lubi Pani samochody?

Bardzo lubię, nie mam żadnych rajdowych skłonności jak moje niektóre koleżanki, ale Fot. Magdalena Trzaska chciałabym bardzo pojechać w jakimś rajdzie, bo interesują mnie przekraczanie dopuszczalnej prędkości.

Zdarza się to Pani?

Tak, na ulicach, na szosie, ale mój Boże, w miejscach gdzie i tak płaci się mandaty. Jednak zawsze, gdy nie zagraża to bezpieczeństwu innych. Tego przestrzegam.

Czyli ma Pani mandaty na swoim koncie?

Ja jeżdżę od 1977 roku więc trudno nie mieć. Jestem strasznie starym kierowcą

Lubi pani wcisnąć pedał gazu?

Lubię, ale robię to wyłącznie na prostej drodze, gdzie jest na przykład ograniczenie jest do 90 czy do 100 km/h. Wtedy właśnie mnie kusi, żeby depnąć i zobaczyć co może ten samochód. Mój samochód aż tak dużo nie może, bo posiada niewielki silnik 1,4 l. Jest to Honda, w związku z czym ma kultowy silnik. W ogóle Honda w moim przekonaniu to jest samochód kultowy, dlatego, że kojarzy się właśnie z szybką jazdą, z fantastycznymi motocyklami. Honda jest bardzo starą firmą, która po prostu potrafi robić silniki.

Czyli wybór samochodu nie był przypadkowy?

Ja bardzo byłam przywiązana do Toyoty i z ta marką romansowałam przez kilka lat. Nadal jestem zachwycona Toyotami, tylko kiedyś tak się zdarzyło, że auto które chciałam kupić (bo ja kupuję nowe samochody i zawsze się z tej okazji zapożyczam) miała w standardzie rzeczy drogie, które w ogóle mnie nie obchodzą. Na przykład GPS czy komputer pokładowy. Mnie to w ogóle nie jest potrzebne, a to było w standardzie. Wszystko to było bardzo drogie, więc w desperacji poszłam obejrzeć Hondę. Pierwszy samochód, do którego wsiadłam, to od razu poczułam, że to jest mój samochód. Trochę jestem chyba „samochodziarą”, bo na mnie wrażenie robią rzeczy niekonkretne - wsiadam i jak jest klimat w samochodzie, to ja wiem, że to jest to. Kierownica, zmiana biegów, tablica rozdzielcza – lubię jak to wszystko jest proste, jak nie ma lunaparku, tylko jest funkcjonalne.

Czyli nie gadżety, ale silnik...

Silnik w Hondzie naprawdę jest kultowy, bo jak się podnosi maskę to człowiek, który nigdy nie widział jak wygląda silnik Hondy, doznaje olśnienia i właściwie w pewnym momencie osłupienia, bo ten silnik to ogromna rzecz i zarazem wygląda tak profesjonalnie...

Podnosi Pani czasem maskę?

Oczywiście i za każdym razem olśniewa mnie silnik, więc coś w tym jest. 

Podnosi Pani maskę, bo...

Na przykład sprawdzam poziom oleju albo uzupełniam płyn w zbiorniku spryskiwaczy szyb.

Zna się Pani na tym?

Podstawowe rzeczy wiem. Wiem czego nie otwierać jak silnik jest na obrotach lub świeżo po jeździe.

Dużo pani jeździ?

Dużo, ja jeździłam przez całe życie i samochód jest dla mnie jak przedłużenie rąk. Nie mając samochodu musiałabym robić coś zupełnie innego, musiałbym zrezygnować z wielu prac które wykonuję. W tym zawodzie bez samochodu nie ma się żadnych szans.

Jaki był Pani pierwszy samochód?

Maluch, uczyłam się jeździć na żółtym Maluchu, później miałam Zastawę w kolorze granatowym, potem Skodę 120. Bardzo fajna była i dobrze chodziła z jednym mankamentem, że od czasu do czasu ,nie wiadomo dlaczego, pękała jej linka gazu. Po prostu się urywała i na ogół w momentach, kiedy absolutnie nie miałam szans na pomoc drogową. Później pożegnałam się ze Skodą i kupiłam Toyotę Corollę - genialny samochód. Następny, nowy model był już brzydki, nie podobały mi się światła, więc go nie kupiłam. Jeszcze trochę pojeździłam starą Toyotą i pojawiła się znów piękna Toyota, taka która miała założoną blokadę na konie mechaniczne, bo miała ich tyle, że frajer jakby depnął do dechy, to by się od razu zabił. Dlatego że frajer nie panuje nad sytuacją - a ja też frajerką mogę być - zakłada się klientom blokadę, żeby nie korzystali z całej mocy.

Jakim jest Pani kierowcą?

Jestem ostrożna i umiem przewidywać. Stosuję zasadę ograniczonego zaufania. Wszystkich, którzy jadą z przeciwka, uważam za potencjalnych morderców i po prostu uważam. Na przykład nigdy nie wyprzedzam pod górę. To oczywiście jest wbrew przepisom, ale tym bardziej uważam na to, bo zawsze biorę pod uwagę najgorszy wariant.

Wypadek, jeżeli ma być to i tak będzie, bo często to splot okoliczności, które nie zależą od nas. Bardzo dużo od nas zależy, ale jeśli są takie wypadki, że nagle dzieje się coś na szosie, gdzie Pani nie ma żadnych szans żeby wyhamować, to wypadek musi być. Raz wjechałam do rowu i samochód był rozbity z przodu. Nie jechałam szybko, hamowałam, tylko chcąc oszczędzić kogoś na szosie.

A w mieście zdarzają się stłuczki i obcieranie o inne samochody przy parkowaniu?

Nie, ja całe życie mam garaż, który się kompletnie nie nadaje do tego, żeby tam wprowadzać samochód. Żeby wjechać na swoje stanowisko muszę skręcić jadąc tyłem przy dwóch kolumnach i muszę się wyrobić. Przodem żaden samochód nie ma takiego skrętu.

Czyli uwielbia pani samochody i uwielbia Pani jeździć...

Uwielbiam i nie mogłabym żyć bez samochodu.